Eyeliner oraz tusz Essence


Witajcie

Podczas ostatniej wizyty w pewnej drogerii skusiłam się na dwa produkty, które były w bardzo przystępnej cenie. Wiele razy przekonałam się, że to co tanie wcale nie musi oznaczać, iż jest złe.
Sięgnęłam więc po tusz do rzęs i eyeliner w postaci mazaka.
Co o nich sądzę?


Jak wspomniałam eyeliner jest w formie pisaka (do tej pory wszystkie miałam z pędzelkiem).
Nie powiem, iż jest on idealny i maluje kreskę za pierwszym pociągnięciem bo bym skłamała, trochę musimy się napracować aby wszystko było jak należy.  Intensywność koloru po dwóch trzech poprawkach jest zadowalająca natomiast trwałość tego produktu zostawia wiele do życzenia. Trzy godziny to max jednak gdy nałożymy na powiekę bazę lub matowy cień wytrzyma góra  do 5 godzin.

Nie jest to może eyeliner, który nadawałby się do makijażu na wielkie wyjścia czy imprezy lecz na co dzień idzie z nim wytrzymać.

Efekt bez pomalowanych rzęs.



Nie jestem mistrzynią w robieniu makijażu, wiem, iż kreska nie jest perfekcyjna :)

Co mogę powiedzieć o tuszu? Nie będę go używała, ale nie dla tego, że jest jakiś fatalny czy coś w tym rodzaju, po prostu chyba mnie uczula. Oczy po pół godzinie od pomalowania zaczynają mnie szczypać, piec i łzawić. Poza tym rozprowadza się bardzo dobrze, trwałość oraz pigmentacja też na dobrym poziomie. Widocznie pogrubia rzęsy.

Jeśli nie macie wrażliwych oczu jak najbardziej polecam. 

Zdjęcia z pomalowanymi rzęsami.


Może znacie jakiś dobry eyeliner w mazaku ? Oczywiście w przystępnej cenie :)


Pozdrawiam
Iza



6 komentarzy :

  1. robisz piękne kreski ♥ uuu szkoda że tusz uczulił ;( bo efekty są extra :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dagusia po raz pierwszy spotkałam się z tym, że po pomalowaniu rzęs szczypią i pieką mnie oczy. Wiesz chyba wiek robi swoje he he he.
    P.S. Dziękuję za komplement :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam pisak, a tuszu wodoodporną wersję. Co do pisaka - moim zdaniem na początku malował świetnie, po jakimś czasie trzeba go strzepnąć - jak termometr, żeby ta gąbeczka nasiąkła. Teraz wolę skośne pędzelki do linerów.
    Z tym podrażnieniem to ostatnio też tak mam, ale nie wiem czy od uszu czy od cienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. MD BŻ mi właśnie jak zaczęły łzawić oczy gdy miałam pomalowane cieniem i tuszem, na początku myślałam również, że to od cieni ale na drugi dzień pomalowałam samym tuszem i doszło szczypanie i pieczenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. oo, widzę że twój blog coraz lepiej wygląda :), nie miałam okazji testować tych kosmetyków ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Puderniczka Tekli - dostawałam sygnały że poprzedni wygląd był trochę przytłaczający i mało przejrzysty dlatego mój szwagier wziął się za to :)
    Musimy tylko wykombinować jeszcze żeby była opcja ,, odpowiedź,, w komentarzach :) na razie muszę jakoś sobie radzić :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentowanie postów, jest mi niezmiernie miło, że jesteście ze mną. :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka