Trzy tusze do rzęs i każdy inny ....

Witajcie

Pozostając w tematyce makijażu, dzisiaj chciałabym skupić się na oczętach. Podejrzewam, że większość z Was chciałaby mieć  piękny wachlarz, grubych i długich rzęs. No tak fajnie sobie czasami pomarzyć, chociaż nie powiem niektórych natura zaszczyciła właśnie takim przywilejem, np moja piętnastoletnia siostra ma ich dużo i do tego są grube i długie, nawet nie musi ich malować, a jak już bardzo chce je czymś maznąć to może to zrobić najzwyklejszym tuszem, a i tak efekt jest piorunujący.

Dla mnie w sprawie rzęs natura łaskawa nie była, więc wspomagać się muszę tuszem i to najlepiej pogrubiającym i o trzech takich chcę Wam dzisiaj napisać. 

Będą to:

BOURJOIS - Volume 1 seconde , ultra black

MAYBELLINE - Colossal Volum Express 100% Black

REVLON - Photoready 3D Volume



Wszystkie w nazwach mają słowo ,,volume,, no czyli mają pogrubiać :) jak to się ma w rzeczywistości zobaczcie i oceńcie same.

Zacznijmy od pierwszego czyli Bourjois.


Tusz zamknięty jest w opakowaniu o pojemności 12 ml, które bądź co bądź wizualnie bardzo mi się podoba, posiada grubą silikonową szczoteczkę, na której są również umieszczone dosyć grube ,,wypustki,, dlatego już podczas pierwszego pociągnięcia aplikujemy na nasze rzęsy dosyć sporą ilość produktu. Jeśli chcemy uzyskać delikatny efekt w zupełności wystarczy jedna warstwa, natomiast dla mocniejszego podkreślenia przeczesujemy razy dwa :)
Tusz długo utrzymuje się na rzęsach w stanie nienaruszonym, nie kruszy się.  

Drugi to Maybelline w pewnym sensie ,,klasyk,, prawdę mówiąc jest praktycznie zawsze w mojej kosmetyczce.

 Kupuję go bez namysłu bo wiem czego mogę się po nim spodziewać.
Zauważyłam też jedną dziwną rzecz jeśli chodzi o ten tusz, a mianowicie jak jest świeży, to znaczy nowy to jest jakby za rzadki, dopiero jak ,,wpompujemy,, w niego powietrze i trochę zgęstnieje wtedy daje oczekiwany efekt pogrubienia i lepiej się go aplikuje. Nie wiem może jestem jakaś dziwna, ale takie wrażenie mam za każdym razem gdy go kupię. Poza tym nie mam mu nic do zarzucenia. Doskonały do codziennego makijażu. Pojemność 10,7 ml



I na sam koniec Revlon.

 Przyznaję trochę się go bałam, bo nigdy nie posiadałam tuszu do rzęs z tej firmy. Podchodziłam do delikwenta trochę z dystansem, lecz zupełnie nie potrzebnie, ponieważ okazał się być bardzo przyjazny :)
Opakowanie w kolorze czarnym ze srebrną nakrętką, rzekłabym taki elegancik :)
Szczoteczka sylikonowa ale z cieniutkimi wypustkami, dzięki którym przy aplikacji tuszu na rzęsy jednocześnie fajnie je rozdziela. Poza pogrubieniem (chociaż bez efektu WOW) zauważyłam, iż trochę je wydłuża. Mimo że, nie daje spektakularnych efektów to i tak przypadł mi do gustu bo gdy  wy-tuszuję nim rzęsy mam wrażenie jakby moje oczy były większe, tak jakby szerzej otwarte hi hi hi :) a i zapomniałam dodać, iż utrzymuje się cały dzień w stanie nienaruszonym.
Pojemność 10 ml.


I to tyle jeśli chodzi o tusze. Jak Wam się podobają, który daje fajniejszy efekt?

Miłego i spokojnego dnia :)
Pozdrawiam
Iza

2 komentarze :

  1. Bardzo nie lubię tuszów Maybelline, moim ulubieńcem już od wielu lat jest Max Factor Masterpiece Max, ostatnio testuję również L`Oreal, Volume Million Lashes So Couture i również jest rewelacyjny. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie, teraz wiem co kupiłam :) Ostatnio jak byłam w Rossmanie wybrałam Maybelline, chociaż nie wiedziałam co właściwie biorę. Teraz wiem, że nie popełniłam błędu, bo mam już długie rzęsy, a teraz je trochę pogrubię, Mila

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentowanie postów, jest mi niezmiernie miło, że jesteście ze mną. :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka