Amla Jasmine firmy Dabur.

Witajcie

W zeszłym roku miałam fazy intensywnego olejowania włosów, po czy nastąpiła spora przerwa (ze względów zdrowotnych)

Połowa października, listopad 2014 r oraz calusieńki styczeń 2015 r postawiłam na intensywne olejowanie - w ruch poszły dwa oleje, a mianowicie BRINGRAJ oraz AMLA Jasmine.
Bringraj uwielbiam!!! i już zamówiłam sobie kolejną buteleczkę bo mi się skończył.
A jakie jest moje zdanie co do Amly? Zobaczcie ....



Amla to chyba najgorszy olej jaki posiadałam w swej karierze.

Oto co pisze producent: 
Jest to pielęgnacyjny olejek do włosów, zawiera ekstrakt z kwiatów jaśminu, wyciąg z owoców alma oraz olej z białych minerałów. Sprawia, że włosy stają się mocne, sprężyste i błyszczące. Olejek widocznie odżywia włosy od środka i sprawia, że są zdrowsze. W naturalny sposób opóźnia proces siwienia, stymuluje wzrost włosów i odbudowuje zniszczone końcówki. Produkt jest odpowiedni dla włosów blond po jasny brąz.

Powiem krótko, po przeczytaniu składu tego olejku od razu mnie odrzuciło, ponieważ na dzień dobry mamy Parafinę, później dwa oleje i dopiero ekstrakt z amly, następnie perfum. Dałam mu jednak szansę bo , a nóż widelec się sprawdzi i będę posiadaczką pięknej bujnej, czupryny.

NIE i jeszcze raz NIE !!!

Pierwszym minusem jest zapach, który jest tak intensywny, że aż mdlący, kompletnie nie nadaje się do pozostawienia go na włosach na całą noc. Ja wytrzymywałam z nim ok godziny ale musiałam mieć jakiś czepek na głowie bo inaczej nie szło wytrzymać.

Po zmyciu było jeszcze gorzej to co pojawiło się na mojej głowie to jeden wielki, PUCH wyglądałam jak lew z bujną grzywą.

Pomyślałam co tam, może to jednorazowy wybryk. Spróbuję jeszcze raz, przecież każdy zasługuje na drugą szansę.
Ok puchu już takiego nie było, zapach jak wyżej, włosy trochę lepiej się rozczesywały i kropka bo nic poza tym.

Olej Amla lądował na moich włosach chyba z pięć razy po czym się poddałam i stwierdziłam, że nie jest on dla nich stworzony.

Oto skład:
Mineral Oil (Paraffinum Liquidum), Canola Oil, Elaeis Guineensis Oil, Phyllanthus Emblica (Amla) Extract, Perfume (Jasmine), Isopropyl Myristate, Cyclopentasiloxane, Phenyl trimethicone, Butyl Methoxydibenzolmethane, Rosmarinus Officinallis Oil, Tocopheryl Acetate, Tertiary Butyl Hydroquinone, D&C Yellow No. 11 (Ci 47000), D&C Green No. 6 (Ci 61565).

Zostało mi prawie całe opakowanie i nie wiem co teraz z nim zrobić, może macie jakieś pomysły?

Pozdrawiam 
Iza





13 komentarzy :

  1. W takim razie produkt, który omijam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak zdecydowanie radzę go omijać szerokim łukiem :)

      Usuń
  2. Miałam kupić, dobrze, że zrezygnowałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie dobrze, że nie kupiłaś bo jest okropny, za to szczerze polecam Ci olej Bringraj :)

      Usuń
  3. Muszę poczytać o co chodzi z tym olejowaniem włosów :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No to jednak zostane przy starej dobrej Amli (kolor bardzo ciemnno zielony) który u mnie się nieźle sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam tą zwykłą Amlę, do ciemnych włosów - fakt przyciemniała moje blond, ale działała na włosy rewelacyjnie, pomimo smrodu kadzideł.

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja ten olejek uwielbiam, widocznie mamy inne włosy, moje są niskoporowate i olejek je wygładza, nadaje piękny długotrwały zapach, podkreśla fale, włosy są dociążone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, że Tobie odpowiada. Ja mam włosy średnio - porowate i nie polubiły się z tym olejkiem.

      Usuń
  7. Ojj ;/ szkoda, że się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja zużyłam połowe a reszte z powodu zapachu wylałam do kibelka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O świetny pomysł mój chyba też tsm zakończy swoją karierę :)

      Usuń
  9. Skład rzeczywiscie nie zachwyca ;/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentowanie postów, jest mi niezmiernie miło, że jesteście ze mną. :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka