Kosmetyki kolorowe, bezpieczne dla niemowląt i dzieci. - czy istnieje coś takiego?

Witajcie

Zapewne po przeczytaniu tytułu posta zastanawiacie się co ta baba gada? kolorowe kosmetyki i to dla  niemowląt i dzieci? Pewnie coś się jej w głowie pokręciło :)


Otóż nie!


 Nie chodzi mi o kosmetyki, którymi o zgrozo miałybyśmy malować nasze dzieciątko! Chodzi mi o nasze twarze i co na nie nakładamy, a następnie przytulamy się do naszego szkraba jednocześnie pozostawiając na jego czystej i nieskazitelnej buźce część tego co wcześniej nałożyłyśmy na swoją :)

Jak wiecie ja swojego synka urodziłam ponad pięć lat temu. Gdy szłam z mężem do urzędu aby zgłosić jego przyjście na świat i wpisać w akt Jego imię (tak dla bezpieczeństwa co by mąż nie pomylił) standardowo delikatnie się umalowałam, pocałowałam i przytuliłam Rafałka, którego następnie zostawiliśmy w domu z dumną babcią. I już w tedy zapaliła mi się lampka, kurczę czy to co mam na twarzy, a mianowicie trochę pudru i różu nie uczuli mojego maluszka?

Powiem Wam szczerze, że do tej pory mam taki odruch, że jak np posmaruję buzię kremem, a mój synek leci i mnie całuję w czółko to mówię aby chwilkę poczekał bo mamusia dopiero kremem nałożyła.



Wydaje się to może dla niektórych dziwne jednak mam też tak z tzw. kolorówką. Muszę używać podkładu, pudru, czy pomadek takich, które nie będą uczulały mnie i przede wszystkim moje dziecko no bo nie sposób się nie przytulać itd. Zdarza się również, że mój Rafał jest bardzo zainteresowany moimi cieniami do powiek i podczas gdy ja się maluję on nabiera je na paluszek i tworzy nimi na kartce różne wzory, zdziwiony dlaczego ja nakładam to na oczy skoro doskonale mogą się sprawdzić podczas tworzenia przez niego rysunków :) 

Podsumowując moje wywody, nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać na żadnym kosmetyku kolorowym informacji dotyczącej wpływu danego produktu na skórę dziecka!!!! No bo jednak głównie to kobiety - mamy - używają tego typu rzeczy tak.

 I co teraz? Jeśli jesteś matką - nie maluj się!
 No chyba nie o to chodzi, a miło by było aby kolorówka była badana i pod tym kontem prawda?

Dodam, iż nigdy nie zdarzyło się aby mój synek dostał jakiejkolwiek alergii przez moje kosmetyki, jednak jest tyle dzieci, które mają wrażliwszą skórę i ich mamusie muszą właśnie rezygnować nawet z delikatnego makijażu, a szkoda bo każdemu należy się odrobina przyjemności :)

Co myślicie o tym temacie? Przesadzam? Starzeję się i szukam dziury w całym? Czy jednak coś w tym jest?




Pozdrawiam
Iza




7 komentarzy :

  1. Nigdy o tym nie myślałam w ten sposób, ale jestem przekonana,że gdy bede miała dziecko to również bedę tak uważać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie wolno przesadzać, jednak trzeba brać takie opcje pod uwagę :)

      Usuń
  2. Jest to jakiś kontakt i może wystąpić uczulenie. Wiadomo,że nie można dać się zwariować ale temat do pomyślenia. U mnie w pracy dziewczynka dostała paletkę cieni do malowania na mikołaja - zarówno ona, jak i wszystkie jej koleżanki dostały uczulenia.Dzieci inaczej reagują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak - nie można dać się zwariować jednak trzeba uważać i obserwować bo bobaski mają taką delikatną skórkę :)

      Usuń
  3. Będę pewnie o tym pamiętać :D :)

    OdpowiedzUsuń
  4. trochę racji w tym jest. Moja przyszła teściowa bardzo uważała na to, czy dziecku nic nie będzie od jej kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy post. Wiele osób o tym nie myśli, z czym nasze maleństwa mają kontakt. nie tylko o kosmetykach trzeba pamiętać, ale chociażby o tym w czym pierzemy nasze ubrania czy pościel

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentowanie postów, jest mi niezmiernie miło, że jesteście ze mną. :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka