Cienie Inglot....

Witajcie

Przyznaję bez bicia miałam kryzys blogowy, owszem odwiedzałam inne strony nawet miałam chęć coś naskrobać jednak gdy siadałam do komputera wszystko pryskało jak bańka mydlana. Wychodzę z założenia, że pisać aby pisać nie ma sensu, ponieważ ma to być przyjemność, a nie obowiązek.

Dzisiaj coś mnie wzięło, bańka nie prysła i mam nadzieję, że nie wyszłam z wprawy :)

Zastanawiałam się jaki kosmetyk w ostatnim czasie mnie zachwycił i wart byłby napisania posta. Szczerze mówiąc znalazło się kilka i postaram się Wam sukcesywnie je prezentować.


Zacznę od cieni firmy Inglot.
Zapewne większość je zna i darzy sympatią inni niechęcią, ja jak na razie należę do tych pierwszych :) 



W mojej kosmetyczce znalazły się:

Potrójne cienie do powiek oznaczone symbolem M3 pierwsze jakie kupiłam tej firmy.



 Dwa perłowe brązy i jeden ecru. Kolory idealne na co dzień, delikatne, którymi nie zrobimy sobie krzywdy. Pigmentacja ok, jednak trwałość cieni nakładanych solo nie jest do końca zadowalająca dlatego też zalecam wcześniej zastosować bazę i tu już kolor ,,siedzi,, nam na powiece w granicach 8-10 godzin.

Gdy po pewnym czasie ,,przypadkiem,, :) znalazłam się obok stoiska Inglota skusiłam się i kupiłam trzy kolejne cienie jednak tym razem kolorystykę skomponowałam sama. Łatwe to nie było, ponieważ wybór był ogromny, kolory przepiękne i najlepiej jakbym wzięła wszystkie :)

W magnetycznej kasetce znalazły się numery: 353, 319, 363



Tym razem cienie są matowe, a przy wyborze kolorów kierowałam się ich uniwersalnością, ponieważ chciałam aby można było wykonać nimi zarówno delikatny jak i mocniejszy makijaż.

Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę :) Pigmentacja oraz trwałość jak dla mnie super.

W swojej kolekcji produktów Inglota mam jeszcze róż do policzków ale o nim innym razem.


Mam nadzieję, że nie przynudzałam i postaram się gościć z postami coraz częściej :)





Pozdrawiam
Iza












8 komentarzy :

  1. Niestety nie mam w pobliżu stoiska Inglot, a bardzo żałuję, bo mam ochotę na kilka ich produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę ja mam chyba za blisko :d kusi mnie jeszcze kupić podkład od nich ale nie do końca wiem czy są dobre, a wydać ok 60 zł i go nie używać to szkoda.

      Usuń
  2. Bardzo lubię kolorówkę Inglota.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam jeszcze żadnych cieni Inglota, ale muszę je mieeć:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem inglot jest przereklamowany ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. I ja jeszcze nie korzystałam z cieni Inglota ale wyglądają ładnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie wiem czemu w tym moim maniactwie jakoś nie kupiłam nigdy nic z inglota, może mam wszystkiego za dużo :) śliczne cienie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentowanie postów, jest mi niezmiernie miło, że jesteście ze mną. :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka